Witam. Chciałem się podzielić nieciekawymi doświadczeniami z instalacją gentoo przez livecd 2006.
Mam 2 dyski: 40 na udm 66, oraz 160 na 100 udm, obie taśmy do dysków przystosowane do udm 100. Dyski na osobnych kanałach.
Po uruchomieniu instalatora i dojściu do partycjonowania program zawieszał się. Podejrzałem w tle, że występują jakieś błędy związane z 1 dyskiem 40 GB (błędy odczytu). To go odpiełem i było cacy. Jednak instalacja z tego automata zawsze się wysypywała, nie mół czegoś albo zemergować albo skompilować.
W końcu dałem instalacje tylko z płytki jednak też dociągął pakiet xorg z netu. Przyszedł brat musiałem wyłaczyć kompa.
Anulowałem instalacje, i zamknołem system z cd'ka. Po ponownym uruchomieniu znikła mi połowa partycji na tym dysku. Partycje na początku dysku ok, od połowy wszystkie out. Najdziwniejsze jest to że znikneły partycje których nie montowałem, 3 partycje userów linuxa i 2 z windy.
Przestrzegam przed tym na razie niestabilnym instalatorem.
NIe myśle o awarii sprzętowej bo płytę główną, zasil oraz dysk 160 mam nowe (dysk ma 1/2 roku reszta ok miesiąca).
Napiszcie własne opinie.
Ps. Teraz odzyskuje partycje narzędziem Acronis Disk Director Suit (wykrywa partycje jednak zajmie to jeszcze ok 2 godzin)



